Mindfulness

Moje myśli, moje przyjaciółki

13 czerwca 2018

Czy wiesz, że przez Twój umysł każdej minuty przepływają dziesiątki myśli? Być może nie, bo większość z nich pojawia się automatycznie i czasem równie szybko odpływa. Przez dużą część dnia w ogóle nie zdajemy sobie sprawy, że myślimy. Na poziomie logicznym jasne jest, że wiemy, że taki proces ma miejsce w naszej głowie, jednak rzadko zastanawiamy się nad tym, jak te myśli wpływają na nasze samopoczucie, zdrowie i jakość życia. A wpływają bardzo.

Kiedy kilka lat temu poznałam koncepcję afirmacji, byłam nastawiona raczej sceptycznie. Taką mam naturę, że zanim w coś uwierzę muszę tego doświadczyć na sobie, a żeby chciało mi się podjąć ten wysiłek energetyczny muszę wiedzieć i rozumieć, co mogę zaczerpnąć z danej rzeczy oraz mieć konkretne i prawdopodobne przykłady skutecznego jej działania. Zagłębiając się w temat, myślałam sobie „To niemożliwe, żeby to działało” oraz „Amerykanie to lubią takie motywujące teksty w stylu pomyśl o milionie, a on zaraz będzie na Twoim koncie”. Och, jak bardzo wtedy nie wiedziałam, że te myśli to właśnie jedne z tych, które warto zmienić po to, aby móc kształtować swoje życie bardziej świadomie.

Myślę, że słowa są w dzisiejszym świecie nie doceniane. Mówimy automatycznie i wystrzelamy z siebie całe ich potoki, czasem krzywdzące, czasem niesprawiedliwe, a czasem po prostu miłych dla ucha, choć niekoniecznie prawdziwych. Czy zdarzyło Ci się kiedyś wpaść na kogoś  w kawiarni i z automatu wykrzyknąć „O cześć, miło Cię widzieć!”, nawet jeśli nigdy za tą osobą nie przepadałaś?

Albo w złości powiedzieć coś do bliskiej osoby, coś, czego nie da się już „odsłyszeć” i raz wypowiedziane słowa, nawet jeśli przyniosą po ochłonięciu przeprosiny, mogą nie być zapomniane?

Pewnie zdarza się to każdemu z nas. To jakiś urywek całości naszego życia, nasze rozmowy, radości i smutki. Tym czasem w głowie nieustannie toczy się rozmowa. Rozmowa Ciebie z Tobą. Jakie są te Twoje myśli? Czy kochające i wspierające, czy pełne wyrzutów i złości? Czy zdarza Ci się usłyszeć w głowie „ale ze mnie idiotka”,  „do niczego się nie nadajesz”, lub „z takimi grubymi nogami to raczej szortów w tym sezonie nie ponosisz”. Krótkie, drobne teksty. Jak wbicie cieniutkiej szpilki. Tak bardzo przyzwyczajamy się do bylejakości w komunikacji z innymi oraz ze sobą. A przecież możesz wstać rano,  uśmiechnąć się do siebie i powiedzieć „Cześć kochana, to będzie wspaniały dzień”. Zakładając szorty pomyśleć „Kocham moje ciało i dbam o nie najlepiej jak na ten moment potrafię”, a kiedy coś się nie uda dać sobie wsparcie swoimi słowami, a nie suszyć sobie głowę. Wprowadzając więcej uważności do swoich myśli może się okazać, że sama nie zdawałaś sobie sprawy, że aż tyle nieprzyjemnych rzeczy mówisz do samej siebie. Że przekreślasz czasem swoje działania, zanim jeszcze je rozpoczniesz. Że chcesz akceptacji z zewnątrz, a sama jej sobie nie dajesz. Że nie mówisz do siebie jak do najukochańszej istoty na Ziemi.

Mam przekonanie, że wszystko zaczyna się w nas samych. Jeśli zdarza Ci się powiedzieć do kogoś coś, czego później żałujesz, zobacz, czy do siebie także nie mówisz w ten sposób. Choć często jest i tak, że to właśnie do innych zwracamy się dużo łagodniej i cieplej, niż do samych siebie. Twoje myśli są z Tobą cały czas, zaprzyjaźnij się z nimi. Relacja z samą sobą to najdłuższy związek jaki będziesz mieć w życiu, na serio warto w niego inwestować 🙂

Wystarczy kilka minut dziennie. Kilka minut uważności na to, jaki ciąg mysli pojawia się w Twojej głowie. A potem pełne zaangażowania i cierpliwości transformowanie tego, co Cię nie wspiera i nie sprawia, że czujesz się spokojna i szczęśliwa.

Wystarczy podjąć decyzję 🙂

Aby słowa budowały, otulały i rozwijały. Słowa od Ciebie dla Ciebie.

    Leave a Reply