Jesienne inspiracje cz. II

W drugiej części Jesiennych Inspiracji na tapet trafia KULTURA (odkąd dowiedziałam się, że jest to tapet, a nie tapeta, prawie przestałam używać tego wyrażenia, z poczucia rozgoryczenia 😉 ). Dziś zatem kultura mała i duża, więc będzie i trochę wzniośle i trochę bardziej przyziemnie. Ale na pewno będzie przyjemnie i jesiennie, jak sam cykl zobowiązuje. W tym przeglądzie znajdziecie jeden serial, jedną płytę (sztos!) oraz jedną książkę, które albo najmocniej szarpnęły mnie za serce (płyta…), albo po prostu najbardziej wciągnęły (serial i książka).

Jedziemy?

Big little lies (Wielkie kłamstewka)

Tak, pewnie słyszeliście już o tym wiele razy, ale nie sposób tego serialu nie wspomnieć. Wielkie kłamstewka to historia, która nie tylko wciąga od samego początku, ale, co bardziej jeszcze przerażające, z każdym kolejnym odcinkiem powoduje coraz większy mętlik w głowie. Cenię amerykańskie seriale nie tylko ze względu na dużo lepszą jakość w sensie samych ujęć, ale także to, że nie domyślam się od razu połowy fabuły i nie muszę mówić co kilka minut słów ” no, wiedziałam”, co zdarza mi się bardzo często w przypadku rodzimych produkcji. Dla mnie najważniejszą jakością tego serialu jest to, że naprawdę dobrze pokazuje wielowymiarowość życia, o ile to w ogóle możliwe. Praktycznie przy każdym odcinku zastanawiałam się, czy to co jest dobre może być też złe, a to, co złe jest nim na pewno, a przynajmniej czy jest złym w 100%? Czy zło nie wynika po prostu z naszych słabości, a jeśli nawet tak, to gdzie leży granica, poza którą nie ma powrotu? Szybkie zwroty akcji i całkowita zmiana optyki, którą serwują Wielkie Kłamstewka, jest naprawdę intrygująca. Jest tu trochę o przyjaźni, trochę o miłości, trochę o samotności każdego z nas, trochę z dreszczykiem, trochę o ułudzie wspaniałego życia, a wszystko to okraszone zapierającymi dech w piersiach widokami.  Sam sezon jest krótki, ponieważ ma tylko 7 odcinków, a jego obsady nie trzeba nikomu przedstawiać. Ciekawe, że coraz częściej widuje się wielkie gwiazdy na małych ekranach- czyżby popularność seriali zjadała przemysł filmowy? Tak czy inaczej, „Wielkie kłamstewka” to wspaniały wybór na długie, jesienne wieczory.

Julia Pietrucha ” Parsley”

Na ten album trafiłam przypadkiem na Youtube. Po prostu jedna z jej piosenek automatycznie załadowała się jako kolejna. Od razu sprawdziłam kto to i jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się nie tylko, że jest to Polka, ale że to Julia Pietrucha, która widziałam wcześniej w kilku filmach, nie mając pojęcia, że jest tak wspaniałą wokalistką. Jestem sporo do tyłu, ponieważ Julia Pietrucha opublikowała cały album 17.04.2016, a w moje ręce wpadł on dopiero we wrześniu tego roku. I żałuję każdej chwili, kiedy nie wiedziałam o jego istnieniu 🙂

Cały album jest bardzo ciekawy dzięki ukulele, które stanowi bazę dla wielu piosenek, a niesamowity głos Julii dodaje tylko magii i przenosi do innego świata. Raz jest lekko, relaksująco i wesoło (Living on the Island, Little more), czasem nawet skocznie (Swing Boy, Julien), momentami wzruszająco (On my own- tak szczerej i autentycznej piosenki dawno nie słyszałam, Mom, We care so much). Bardzo mocną stroną albumu są teksty- ja akurat w każdym utworze zawsze zwracam dużą uwagę na tekst i to jak współgra z muzyką. Nie zawiodłam się tutaj- teksty Julii są barwne i prawdziwe. Moim absolutnym faworytem na płycie jest piosenka Tonight, zarówno muzycznie i tekstowo. Dodatkowym fajnym akcentem jest tytuł płyty, czyli „Parsley” (z ang. natka pietruszki).

Niełatwo mi to opisać słowami, ale ta płyta jest dla mnie naprawdę inspirująca. Najlepsze określenie, które przychodzi mi do głowy to DZIEWCZYŃSKA. To bez wątpienia dziewczyńska płyta, którą polecam na jesienne wieczory, aby było trochę nostalgicznie, trochę wesoło i z nutą szaleństwa. Płytę można zamówić na stronie Julii www.juliapietrucha.pl

 

Rick Hanson „Szczęśliwy mózg”

Kupiłam tą książkę pod wpływem wykładu na temat neuroplastyczności mózgu na tegorocznym Coachowisku. Temat obił mi się już wcześniej o uszy, a ponieważ lubię naukowe wytłumaczenie różnych zjawisk i jest to dla mnie wyzwanie, aby uwierzyć, że coś działa „bo działa i już”, cały czas miałam to gdzieś z tyłu głowy. Kiedy okazało się, że na Coachowisku będzie na taki wykład, od razu zakreśliłam go sobie w moim planie. Podtytuł książki brzmi „Wykorzystaj odkrycia neuropsychologii, by zmienić swoje życie”. Ponieważ od wielu lat zajmuje mnie temat zmiany (prywatnie, ale i zawodowo) nie mogłam się doczekać, aż wgryzę się w treść książki. Pierwsza część dokładnie opisuje sam koncept neuroplastyczności i po co warto ją trenować, czyli jak programować się na szczęście. Dowiadujemy się także, że nasz mózg w procesie ewolucji uwarunkował się na myślenie o niebezpieczeństwie i w związku z tym jego struktura anatomiczna sprawia, że jest to bardziej naturalny stan naszego umysłu. Nasz mózg dłużej pamięta każde negatywne doświadczenie, nawet jeśli doświadczenie pozytywne było ważniejsze, lub mocniejsze. Czyli negatywne nastawienie to wina nie nasza, lecz ewolucji. Co za ulga 😉 mówiąc jednak serio- pewnego rodzaju nawyki w naszych procesach myślowych łączą się ze strukturami neuronowymi w naszym mózgu i co najważniejsze my możemy te struktury rozwijać tak, aby nasz mózg bardziej nas wspierał w codziennych działaniach. I to autor przedstawia w drugiej części książki. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, aby książka była dla Was nadal atrakcyjna, powiem jedynie, że metoda przedstawiona w książce składa się z kilku prostych kroków i jest bardzo łatwa do zastosowania.  I co najważniejsze DZIAŁA. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy działa, ponieważ moje struktury neuronowe się zmieniły 😉 , na pewno jednak praktyka ta ułatwia mi codzienne działanie z większą ilością energii, z orientacją na cel i pozytywne wyniki moich starań. Bądź co bądź, nastawienie jest kluczowe do większości działań. Ta książka udowadnia kolejny raz, jak niesamowitą moc ma ludzki umysł i co można dzięki niemu osiągnąć.

Bardzo polecam lubiącym książki o zmianie i praktycznych poradach ‚jak żyć’ 😉 oraz miłośnikom książek typu „Sekret”, jednak o bardziej naukowym podłożu.

Co tam w Waszych jesiennych inspiracjach? Jakie książki, filmy, seriale, czy płyty macie do polecenia?

W

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz